czwartek, 7 czerwca 2012

Moja pracownia jest mi bliska..




... i to nie tylko dlatego, że mam 5 min drogi rowerem :) Lubię moją pracownię, otwierając jej drzwi co rano czuję jakbym wchodziła w inny wymiar, wszystko staje się prostsze, milsze, bliskie ... Zaparzam kawę, włączam radio, siadam do stołu, wyjmuję szkicownik i nie mogę doczekać się momentu, kiedy będę wiedziała co dziś zrobię, bo brak planu jest intrygujący, ekscytujący i prowadzi do zaskakujących efektów. Czas biegnie szybko, zbyt szybko, srebrna blacha zamienia się w obiekt, który przy splocie sprzyjających okoliczności stanie się biżuterią, którą - być może - ktoś będzie chciał nosić. Kocham swoją pracownię, czasami nie chcę z niej wychodzić...

7 komentarzy:

Prządka pisze...

Puncyny, anka, kowadełko i masa innych niezidentyfikowanych obiektów:)
Jednak nie one, ale pasja czynią to miejsce niezwykłym, ulubionym, niechętnie opuszczanym...
Pozdrawiam!

Verha pisze...

Jak byłam mała chciałam spędzić noc na dziale zabawkowym w hipermarkecie- od teraz moim marzeniem jest spędzić chociaż parę godzin w takiej pracowni jak Twoja! :D

Detelina48 pisze...

Szczęśliwy Człowieku.

Magdalena Marszalik pisze...

brakuje mi niektorych sprzetów któe u Ciebie widze:) fajna pracownia

KRÓFKA pisze...

tylko pozazdrościć takiej pracowni :)

Meduska pisze...

Verha nie widzę przeszkód byś się zjawiła u mnie i postukała sobie młoteczkiem na kowadełku - tak przykładowo oczywiście :)

UNIQUE JEWELRY pisze...

Strasznie lubię takie zdjęcia, lubię oglądać inne pracownie :)

Pozdrawiam,
EP